I tak oto znów przyszedł czas na fajerwerki i nowy rok! Oczywiście nie ten kalendarzowy, ale blogowy, ściśle powiązany z początkiem nowego sezonu obserwacyjnego po blisko trzymiesięcznym panowaniu białych nocy. Tak to się potoczyło, że właśnie ostatni dzień lipca stanowi dla mnie zawsze nie tylko moment ostatniej białej nocy w danym sezonie. To czas, gdy Ziemia niedługo po aphelium i maksymalnym dystansie od Słońca w ciągu roku, zamyka swoje kolejne, już siedemnaste, okrążenie wokół naszej Dziennej Gwiazdy odkąd w nieskończonych czeluściach Internetu otrzymaliście pierwszy, niepozorny wpis, dający początek temu blogowi. Z punktu widzenia cyklu życia gwiazd ciągu głównego jak właśnie główny bohater tutejszych wpisów oddalony od nas o 8 minut świetlnych - to praktycznie niezauważalne mrugnięcie oka. Ale w realiach cyfrowych?
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje